Autor Wątek: mój wymęczony rekord  (Przeczytany 1232 razy)

Offline Mężczyzna brodacz

  • Wiadomości: 251
  • Miasto: Legionowo
  • Na forum od: 06.06.2013
mój wymęczony rekord
« 25 Sie 2013, 16:26 »
Wczoraj ustanowiłem swój rekord dobowy, rower trekingowy na kołach 28". Poprzedni rekord sprzed dwóch tygodni był przypadkowy, podczas powrotu z Bieszczad z sakwami wylądowałem około godziny 18 w centrum łodzi a trudno tam o nocleg na dziko wiec wyszło 205 km. Zauważyłem jednak wtedy że jest potencjał i trzeba się będzie wybrać na 24h bez obciążenia.

Wybrałem sobotę, w piątek wieczorem wszystko naszykowałem, ubrania spakowałem do małej sakwy. Budzik pierwotnie nastawiłem na 5:00 żeby wyjechać o 6:00, ale po 5 minutach w łóżku przesunąłem go na 4:20 dzięki czemu o 5:00 wyjechałem z domu Michałów Reginów pod Legionowem. Na śniadanie 3 jajka i serek topiony. Rano było na prawdę rześko, 10*C. Po 15 km zdjąłem rękawiczki aby po następnych 5 ponownie je założyć. Ominąłem Warszawę jadąc przez Zielonkę i Wesołą, (kierowałem się na Puławy) po drodze zjadłem dwa pączki. Za Zakrętem (trasa na Lublin) była duża mgła, na szczecie jest tam szeroko.

W Garwolinie byłem około godziny 9, miałem na liczniku 83 km, średnia prędkość wyszła mi 23 km/h, wiatr wiał lekko z boku. Zjadłem dużego kebaba, posiedziałem około 30 minut i ruszyłem dalej. Było na tyle ciepło że zdjąłem kurtkę. Na chwile zatrzymałem się przed Rykami aby się napić i wiadomo co ;) po chwili ruszyłem dalej aż do drogi wojewódzkiej 824. Przed Puławami miałem dylemat jak jechać myślałem że jest tam tylko jeden most przez Wisłę, więc jechałem tak jak znaki kierowały na Radom, tak oto wylądowałem na obwodnicy Puław gdzie jak można się domyśleć mamy zakaz jazdy rowerem ;D Przez 12 km miałem obawy czy nie będzie jechała policja co skończy się mandatem, pobocze było szerokie a ruch mały. Obok była droga serwisowa ale z doświadczenia wiem ze potrafią się kończyć w polu. Wiatr miałem lekki z tyłu więc średnia prędkość wyszła około 28 km/h. W Zwoleniu postanowiłem kupić coś do jedzenia w biedronce, pączek, lajon i "napój energetyczny"  ::) po chwili znowu byłem na trasie.

Już przed Radomiem miałem ładny pokaz z uwagi na Air Show. W Samym Radomiu (214 km) trochę błądziłem żeby trafić do centrum, w końcu się udało. Całkiem ładnie, nie wiem czemu te miasto ma taką złą opinię. Po 20 minutach odpoczynku ruszyłem pod lekki wiatr na Jastrzębia, Głowaczów aż do Warki (267 km). Na tym odcinku miałem pierwszy lekki kryzys. W Warce udało mi się najeść kebabem (sory za te kebaby  :P ) i kupić w biedronce te "napoje energetyczne" które ostatecznie wcale nie były takie dobre. Raczej działają na zasadzie efektu placebo. Wcześniej wypiłem już 3 L napojów izotonicznych w proszku które dosypywałem do wody. Z Warki wyjechałem po około 50 minutach, tam tez był praktycznie mój ostatni porządny posiłek, co było moim błędem. Była już godzina około 19, poczułem chłód i założyłem bluzę.

Szybko dojechałem do drogi krajowej 79 gdzie był spory ruch, wąsko, sporo tez dziur. Na szczęście bezpiecznie udało się dojechać do Piaseczna (305 km), ucieszyłem się bo było około 21 a ja miałem już sporo kilometrów, optymistycznie spojrzałem na 400 km, niestety przedwcześnie. Z Piaseczna droga do Warszawy była 3-4 pasmowa, oświetlona, po drodze kilka odcinków ścieżek rowerowych.

Około godziny 22 byłem na krakowskim przedmieściu z wynikiem 325 km. Pomyślałem ze może uda się coś ponad 400 km zrobić. ruszyłem na Nowy Dwór Mazowiecki trasą którą nigdy nie jechałem przez Łomianki, średnia prędkość spadła do 20 km/h. Za Warszawą popełniłem (nieświadomie) błąd. Zdecydowałem się jechać drogą serwisową, był zakaz na jezdni i panowały tam ciemności. Droga skończyła się w polu, musiałem przedostać się na druga stronę i dalej jechać w ciemności. Tymczasem równolegle do tej drogi biegła droga przez wioski oświetlona. Zrobiło się zimno, była 23:30, założyłem kurtkę, rękawiczki, czapkę, ochraniacze termiczne na buty. Nie spociłem się co oznacza ze za późno się ubrałem, pewnie ze zmęczenia ciężko było mi ocenić sytuację.

O północy byłem w Nowym Dworze, z wynikiem 361 km. To moja okolica i wiedziałem że od domu dzieli mnie 20 km, ale chciałem dobić do 400. Nie miałem pojęcia jak dam radę przejechać brakujące kilometry. Chciało mi się wymiotować, czułem się otępiały. Po 10 minutach ruszyłem na Jabłonnę. Jadąc przez las zgasiłem oświetlenie, to był piękny widok kiedy księżyc oświetlał pusta drogę. W Jabłonnie o 1 w nocy udało mi się kupić dużego hoddoga na stacji benzynowej, niestety jadłem go na siłę :'( czułem się coraz gorzej. Wiedziałem że aby wykręcić odpowiedni dystans muszę jechać na Nieporęt, zaczynałem odliczać każde 100 metrów na liczniku. Jadąc przez ciemny las nagle zauważyłem mężczyznę biegnącego środkiem drogi wojewódzkiej, którego chwile później omal nie potrącił samochód... niestety w nocy doszedł mi kolejny problem, mój licznik tak ma że potrafi się wyłączyć po dotknięciu i aby zaczął znowu działać trzeba nim lekko poruszyć. Nie jest to problem o ile widzimy wskazanie licznika, a w nocy jest ciemno.... tak miałem dwa razy w nocy... tym bardziej bolesne kiedy liczy się każdy metr.

Prędkość spadała do 15 km/h. bałem się że jadąc lekkim zygzakiem wpadnę po samochód. Postanowiłem nie robić już przerw bo w tym stanie i przy tej temperaturze nie odpocznę. Na ostatnich kilometrach jadąc nieoświetlona drogą krajową starałem się jechać blisko pobocza patrząc na białą linię i oma nie potrąciłem idącego poboczem mężczyzny. Jeszcze w okolicach domu wyszło mi że muszę pojechać lekko na około, już z prędkością 10 km/h bo szybciej nie mogłem. W końcu pod domem 2:40, 400 km, nie było radości tylko zmęczenie  :icon_confused:
« Ostatnia zmiana: 26 Sie 2013, 19:33 brodacz »
Ortografia? A co to?

Bitels

  • Gość
Odp: mój wymęczony rekord
« 25 Sie 2013, 20:30 »
Gratuluję. 400km. to już nie przelewki, tym bardziej robi to wrażenie.
Na forum coraz więcej z nas bije swoje rekordy. Nawet dziewczyny planują dwusetkę. Jak tak dalej będzie to wyprawki będziemy organizować za granicą ;)

Offline Mężczyzna worek_foliowy

  • Wiadomości: 10358
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 11.02.2012
Odp: mój wymęczony rekord
« 25 Sie 2013, 21:17 »
Niezły dystans gratuluję! Zawsze też przyjemnie poczytać jak to się ktoś męczy :P

Szkoda, że nie zrobiłeś akapitów w tekście, trochę lepiej się czyta.
Janus: "Generalnie nie ogarniam 3D i notorycznie wpadam na ściany, chodzę w kółko [...]"

Offline Mężczyzna Księgowy

  • .::Kolarska Patologia::.
  • Wiadomości: 4040
  • Miasto: Warszawa/Jabłonna
  • Na forum od: 30.12.2010
Odp: mój wymęczony rekord
« 26 Sie 2013, 07:25 »
No proszę - gratuluje rekordu! Brawo!
Jadę tam gdzie znika horyzont.
MP 2014 - 500km 25h28`|MP 2015 - 300km 20h30`|MP 2017 - 300km 21h01`|MP 2018 (DNF)- 519km 27h30``|BBT 550km (DNF) | POM500 46h33`|PGR 550km - 80h04`

Offline Kobieta Agnieszka

  • Wiadomości: 537
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 11.04.2013
Odp: mój wymęczony rekord
« 26 Sie 2013, 08:11 »
Gratulacje! I podziwiam za chart ducha :)
Liczone od: maj 2013

Offline Kobieta Marta

  • Wiadomości: 2744
  • Miasto: Edynburg/Lodz
  • Na forum od: 18.09.2008
    • Historie z rowerem w tle
Odp: mój wymęczony rekord
« 26 Sie 2013, 09:01 »
Wynik niczego sobie, gorzej z odbiorem tekstu - brak wielkich liter, akapitow, interpunkcji - jednym slowem czytanie tego to droga przez meke.

The bicycle is just as good company as most husbands and when it gets old and shabby a woman can dispose of it and get a new one without shocking entire community.

Offline Mężczyzna Elizium

  • Użytkownik forum
  • Wiadomości: 6074
  • Miasto: Bnin
  • Na forum od: 17.03.2013
    • Klasyka w niedzielny poranek
Odp: mój wymęczony rekord
« 26 Sie 2013, 10:02 »
Wynik niczego sobie, gorzej z odbiorem tekstu - brak wielkich liter, akapitow, interpunkcji - jednym slowem czytanie tego to droga przez meke.

Rekord piękny, robi wrażenie, więc i ja dołączę się do gratulacji.

A co do formy relacji - dzięki temu mamy lekki pogląd, jak było ciężko :D
Absurdalny Eli

Hipek: "Starość to wg mie coś takiego że marudzisz jak to jesteś słaby i w ogóle, a potem wciągasz na lajcie podjazdy 25% i elo"

Offline Mężczyzna brodacz

  • Wiadomości: 251
  • Miasto: Legionowo
  • Na forum od: 06.06.2013
Odp: mój wymęczony rekord
« 26 Sie 2013, 13:09 »
Na specjalne życzenie poprawiam tekst ;D
« Ostatnia zmiana: 27 Sie 2013, 17:37 brodacz »
Ortografia? A co to?

Offline Mężczyzna marek.dembowski

  • Wiadomości: 1675
  • Miasto: Ogrodzieniec
  • Na forum od: 06.04.2007
Odp: mój wymęczony rekord
« 26 Sie 2013, 13:45 »
No, tak to dało się przeczytać 8). Gratuluję pokonania tak sporego dystansu :D. Lekko nie było ale kto mówił, że na taki dystans jest "lekki łatwy i przyjemny" :P. Witaj w klubie długodystansowców (Po mrdp, to raczej średniodystansowców 8)).
...prawie wszyscy pytają: "Ile przejechałeś?" a ja wolałbym usłyszeć np. "Co ciekawego zobaczyłeś?"... - Michał Sitarz

Offline Mężczyzna brodacz

  • Wiadomości: 251
  • Miasto: Legionowo
  • Na forum od: 06.06.2013
Odp: mój wymęczony rekord
« 26 Sie 2013, 15:04 »
Dziękuję za gratulację  ;D teraz czeka mnie największe wyzwanie, utrzymać formę przez jesień i zimę.
Ortografia? A co to?

Offline Mężczyzna D_DIESEL

  • Wiadomości: 124
  • Miasto: Wrocław/Rybnik
  • Na forum od: 17.03.2013
Odp: mój wymęczony rekord
« 26 Sie 2013, 22:08 »
Wynik niczego sobie, gorzej z odbiorem tekstu - brak wielkich liter, akapitow, interpunkcji - jednym slowem czytanie tego to droga przez meke.
...bo Brodacz jest z tych co to JAK NIE MAJĄ W GŁOWIE TO MAJĄ W NOGACH  ;D

Offline Mężczyzna kuba2354

  • Wiadomości: 26
  • Miasto: Leźno k/Gdańska
  • Na forum od: 08.04.2013
Odp: mój wymęczony rekord
« 26 Sie 2013, 23:27 »
brawo brawo ! dobry sprzęt, dobry plan i można śmiało lecieć. : ) ja poki co mam 230 rekord, ale to było z sakwami więc lekko nie było. Rower to była padlina, przerzutka w piaście, ciężki... ale zmotywowałeś mnie to poprawienia tego rekordu. : D

Pozdro : )
K.

Offline Mężczyzna brodacz

  • Wiadomości: 251
  • Miasto: Legionowo
  • Na forum od: 06.06.2013
Odp: mój wymęczony rekord
« 27 Sie 2013, 17:46 »
Myślę że połowa sukcesu to odpowiednie przygodnie czyli trasa w miarę szeroka, bardzo wcześnie wyjechać, zjeść porządne śniadanie i zabrać jakieś energetyki w proszku co by je do wody dodać. Pójść wcześnie spać, żeby mieć te minimum 7 godzin snu przed wyjazdem. Na kilka dni przed biciem rekordu nie przemęczać się, ja jeździłem po 50-60 km dziennie. Do tego być przygotowanym na każda pogodę. Myślę też że pewnym rozwiązaniem jest to aby planując trasę ostatnie 100 czy 50 km jechać z kimś, zawsze raźniej, tym bardziej że będziesz jechał w nocy. Po tylu kilometrach nie zawsze podejmuje się właściwe dedycje. Przykładowo, mogłem przecież w Warszawie zrobić sobie godzinną przerwę, bo zostało mi 75 km, a zrobiłem 15 minutową i to bez żadnego posiłku, a w domu i tak byłem na 2 godziny i 20 minut przed upływem 24 godzin. Do tego źle obrałem trasę na ostatnich kilometrach, za późno założyłem kurtkę. Myślę ze to przez zmęczenie, a druga osoba która jest wypoczęta podejmie lepszą decyzję.
Ortografia? A co to?

Offline Mężczyzna kuba2354

  • Wiadomości: 26
  • Miasto: Leźno k/Gdańska
  • Na forum od: 08.04.2013
Odp: mój wymęczony rekord
« 27 Sie 2013, 18:06 »
o to się akurat nie martwie że podejmę złą deczyzję. Myślę że w przyszłym roku w wakacje coś spróbuje zrobić. Chwilowo brak sprzętu mi na to nie pozwala no i rok szkolny się zaczyna.. :D Może uda mi się na pełno dojechać za Włocławek z Gdańska? (około 250km). Jazda nocą jest fajna bo jest chłodno, no ale wtedy też jest i niebezpiecznie.

Offline Kobieta eranis

  • Wiadomości: 254
  • Miasto: Szczecin
  • Na forum od: 30.01.2013
Odp: mój wymęczony rekord
« 28 Sie 2013, 17:23 »
No gratulacje, sama bym chciała w końcu pobic ten rekord, bo na razie to mam tylko 380 i to w ciągu 28 godzin a samej jazdy było ok 17 godzin, ale po mieście była średnia 10km/h. Ale to nie koniec, jeszcze mi się uda!

Tagi:
 









Organizujemy










Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum