To, o czym piszesz już dawno istnieje i bynajmniej bezkolizyjne nie jest. Nie zapominaj, że w mieście chodzi się też pieszo.
No ale jak nie ma znaków, to taka droga jest traktowana wg mnie jako chodnik.
W Toruniu do pracy jeżdżę takim ciągiem pieszym z adnotacją, że nie dotyczy rowerów. Tylko czy wtedy piesi nie mają pierwszeństwa przed rowerzystami?
I tu jest problem że każdy myśli "inne miasto" a nie Trójmiasto.
W praktyce jednak nikt nie ściga za jazdę po asfaltowej części chodnika
Wypowiedzi Remigiusza kupy się trzymają, on nie zachwala tego szajsu na głównej arterii Gdańska jak Turysta, tylko pisze realnie jak się sprawy mają
Wczoraj byłem w Radomiu, jadąc na dworzec świetnie zrobioną ścieżką, asfaltową, z przejazdami rowerowymi - mało brakowało bym wpadł pod samochód, ledwo wyhamowałem na deszczu i przy słabych hamulcach. Klasyka wypadku na ścieżce - czyli skręcający samochód nie zauważył rowerzysty na przejeździe i jakby nigdy nic sobie wjechał na przejazd rowerowy. I dlatego IMO na ulicy jest zwyczajnie bezpieczniej, nawet na tej bardzo ruchliwej, takich przypadków wymuszeń miałem już mnóstwo, tym razem do wypadku było już bardzo blisko
Można za to zmieniać oznakowanie dróg rowerowych, np. na kombinację znaków C16+T22, czyli ciąg pieszy z tabliczką "nie dotyczy rowerów" i wtedy droga rowerowa już obowiązkowa nie jest.
Taka kombinacja znaków jest praktycznie niezauważalna dla kierowców, więc nie mieliby powodu trąbić.