No to i ja...
Mieć nadal radość z rowerowania!
A z takich bardziej przyziemnych:
- zaliczyć wesoły, kilkudniowy dojazd na zlot
- jeździć jak najczęściej rowerem do pracy (póki co to nie mogę się przemóc by wstawać odpowiednio wsześnie)
- zaliczyć możliwie dużo wyprawek i jednodniówek
- maratony (KaszebeRunda, Maraton Podróżnika, Vejherovia, Kociewie Kołem, Żuławy Wkoło) - coś się wybierze w zależności od kondycji i możliwości
- debiut w triathlonie (nie, nie ironman

, raczej 1/4)
- jak się uda to wyjazd jak najdłuższy - może z dojazdem do pracy gdzieś po drodze