Jasne, zabraliśmy apteczkę, ale jeszcze nie było szansy z niej skorzystać. Zaskroniec był zdechły - stąd taka ładna fotka. Bardzo sobie cenię nieżywych modeli, jedzenie i zabytki. Mają jedną przyjemną cechę - nie ruszają się w trakcie robienia zdjęć
Co do kostki, to taki dolnośląski standard. Powiem Wam w tajemnicy, że Gosia jadła wczoraj kolację siedząc na poduszce :mrgreen:
Jak jeszcze wyłapię kilka dni wolnego to wybiorę się gdzieś w okolice Lwówka Śląskiego, tam są podobne zadupiaste klimaty. Czyli jeden sklep, w sklepie piwo, wódka i zagryzka

Budynki nie pamiętające remontu od Niemca i gdzieniegdzie rozpadający się PRL. Chociaż bracia Czesi też kuszą zimnym piwkiem i smażonym serem
