Popieram ideę jazdy samym rowerem, bez pociągów. Jazda rowerem nie nudzi mnie nawet przy wielokrotnym powtarzaniu odcinka.
A skoro o sentymentalnych weekendach mowa, to podłączam się zaocznie do wyjazdu Mikiego i w środę pod wieczór wyruszam w trasę NS-Bieszczady-NS. Cel wyjazdu - wybitnie sportowy. Mam zamiar przejechać trochę ponad 400km, będzie to trwało około doby, mam nadzieję, że trochę mniej. Wyjazd jest trochę sentymentalny, bo Bieszczady to teren mojej najstarszej (1971 r)wyprawy rowerowej. Czas wyjazdu dobrałem tak, aby najciekawszą widokowo część trasy jechać przy świetle słonecznym i żeby dotrzeć do domu przed nocą. Pomysł kiełkował od dawna, miał to być dla mnie generalny sprawdzian przed tegorocznym Imagistourem. Tymczasem Imagis odwołano, ale sprawdzianik sobie zrobię

Na tym wyjeździe powtarzać będę tylko 42 km odcinek NS-Gorlice
