Dotarłem do Sazavy (nie udało mi się ustalić do której - są cztery, z czego dwie wchodzą w grę - przyp. aard). Pogoda sporo lepsza od wczorajszej, choć bez rewelacji. Przez większość podjazdu na słynną Przełęcz Karkonoską padało, na szczycie mgła na 20 metrów, na zjeździe ulewa. Później już lepiej, ale za to zaczęło mnie mocniej boleć kolano.
Dotarłem do Susic. Jutro Przez Szumawę wjeżdżam do Niemiec. Kolejny morderczy dzień, masa czeskich gór. Pogoda ciągle niepewna - dlatego dobrze radzę, zabierz sporo ubrań. Ja dotąd połowę mam mokrą, a w Alpach jak zrąbie się pogoda, to będzie dużo gorzej, bo znacznie zimniej.
Po takich trudach większa radość będzie