W tym roku na trasie Polski Egzotycznej zdarzyło się nocować u fantastycznych gospodarzy, którzy nie dość, że dali nocleg w domu, uraczyli herbatą, później rozmowa do nocy o tym jak to "drzewiej bywało", podczas wojny i tuż po niej. A na koniec nocleg na zabytkowej wersalce :-)Inni gospodarze, częstowali nalewkami własnej roboty, inni kolacją i śniadaniem :-)Zapisaliśmy sobie adresy i po powrocie wysłaliśmy pozdrowienia.
właśnie tego mi czasami brakuje za granicą
Fajne jest tez to, że mozna dac ludziom tyle radości ttym, ze sie ich poprosiło o pomoc! Na zachodize Europy nie do pomyślenia...
nawet jeśli nas nie zrozumieję to może dadzą gluaszu
Co prawda prysznica jeszcze nie uświadczyłem ale kolację czy herbatę z rana często.
Kurcze, często na forum spotykam się z takimi opiniami. Że Zachód to już nie gościnny, że tam nie ma co liczyć na ludzką empatię, tak jak na Wschodzie... A tymczasem moja pierwsza duża podróż rowerowa wokół Francji to wiele takich noclegów i rozmów do późna w nocy...
A ja przekornie powiem tak: jeżeli na noclegu na dziko mam dostęp do bieżącej wody, np. rzeki, to wolę spać na dziko. To w ramach odpoczynku od cywilizacji. W miejscach ładnych krajobrazowo noclegi na dziko mają dla mnie większy urok.
A Chorwacja - fakt, chyba najgorszy kraj pod tym względem. Najatrakcyjniejsze jest wybrzeże, ale wcisnąć się tam z namiotem bardzo trudno.
Kurcze, często na forum spotykam sie z takimi opiniami. Że Zachód to juz nie gościnny, że tam nie ma co liczyć na ludzką empatię, tak jak na Wschodzie...