Gdyby był jeden, najlepiej skonfigurowany napęd to wszyscy by na nim jeździli.
Stanowisko Wilka bazuje na potrzebach "zawodniczych". W tych dyskusjach pomija się aspekt sposobu użytkowania roweru. Tak jak manetki gripshift. Ile ja się naczytałem o ich dyskwalifikującej wadzie, jaką jest możliwośc przypadkowej zmiany przełożeń. Ja przejechałem od ich założenia ponad 5ka kilometrów i nigdy to mi się nie przytrafiło. Ale zgadzam, się, w ostrej "rywalizacyjnej" walce takie niebezpieczeństwo istnieje. Zatem nie tylko teren w jakim użytkujemy rower, ale też sposób w jaki go użytkujemy jest ważny. Dochodzi jeszcze jedna sprawa. Czy warto dokonywać zmian/inwestować kasę. Jeździłem jeden dzień na 1x12 GT Avalanche. Bardzo fajnie było, ale nie wyrzuciłbym 2x11 na rzecz 1x12 tylko dla "miecia" 12x.
Na 3x9 radzę sobie z nachyleniami do 20% ( asfalt ), a mam obawy, czy inne napędy nie wymuszą pchania ...
A jak się mają te napędy - do wypraw z sakwami w Alpy ?Na 3x9 radzę sobie z nachyleniami do 20% ( asfalt ), a mam obawy, czy inne napędy nie wymuszą pchania ...
... Dochodzi jeszcze element rzadko poruszany ale długość ramienia korby. Dłuższe ramie daje większą siłę przenoszoną na napęd, ale ciężej się kręci. Krótsze ramię oczywiście odwrotnie. To też wpływa na odczucie i rzeczywistą "twardość" napędu.
Tak? Różnej długości miałem korby, i przy tych samych przełożeniach nie czułem absolutnie żadnej różnicy.Teoria teorią, ale w praktyce odczuć te różnice... Na ile czuć je dzięki sugestii, a na ile są odczuwalne to chyba ciężko powiedzieć.