i to jest idealne przeznaczenie dla rowerów elektrycznych.
Urzekła mnie hulajnoga, która ważyła koło 12 kg, miała składany drążek (po złożeniu dawał wygodny drążek do niesienia) i jeździła ponad 20km/h i miała koło 30km zasięgu. Czas ładowania ok 2h. Zasilacz był w nią wbudowany zatem tylko standardowy kabel trzeba było ewentualnie zabrać. Coś takiego zabrać pod pachę np. do pokoju w pracy to żaden problem. Zatem może rower w mieście to gatunek, który będzie wypierany przez inne organizmy lepiej przystosowane do zmieniającego sie środowiska w mieście. Mniejsze, lżejsze, bardziej mobilne?
Nie widzę związku. Tam byla dyskusja o nowej technologi młócenia, a tutaj dyskutowaliśmy o rekreacji.Gdybyśmy rozmawiali o elektrycznych rowerach dla kurierów, listonoszy to związek mógłby być.
Urzekła mnie hulajnoga, która ważyła koło 12 kg, miała składany drążek (po złożeniu dawał wygodny drążek do niesienia) i jeździła ponad 20km/h i miała koło 30km zasięgu. Czas ładowania ok 2h. Zasilacz był w nią wbudowany zatem tylko standardowy kabel trzeba było ewentualnie zabrać. Coś takiego zabrać pod pachę np. do pokoju w pracy to żaden problem.
...Cytat: Sedymen w 27 Sie 2018, 15:49Urzekła mnie hulajnoga, która ważyła koło 12 kg, miała składany drążek (po złożeniu dawał wygodny drążek do niesienia) i jeździła ponad 20km/h i miała koło 30km zasięgu. Czas ładowania ok 2h. Zasilacz był w nią wbudowany zatem tylko standardowy kabel trzeba było ewentualnie zabrać. Coś takiego zabrać pod pachę np. do pokoju w pracy to żaden problem. Kojarzysz jakiś model/firmę? Myślałem ostatnio o czymś takim (jeszcze nie googlałem).
Wkurza mnie takie podchodzenie policji. Szkoda, ze quady i motory enduro w lasach jakoś im nie przeszkadzają. Za to człowiek na hulajnodze lub segwayu to już straszna sytuacja, którą trzeba penalizować. Banda hipokrytów.
/.../ W Łodzi o takiej akcji nie słyszałem i ogólnie o ściganiu rowerzystów. /.../
Nie przesadzajmy panno Janus, że na płaskim tak szybka jak rower. Rower to bez trudu pojedzie 30km/h, w dół sporo szybciej. To Twoje 'niemal' to jest duża różnica. Z rowerem do metra nie wsiadasz, bo nie ma po co. Hulajnogą dłuższe dystanse pokonać już ciężej.