Autor Wątek: Indie  (Przeczytany 2078 razy)

RG

  • Gość
Indie
« 20 Mar 2010, 14:20 »
Pytania głównie do Roberta, ale pewnie są też inni, którzy będą coś wiedzieć.

Po pierwsze, czytałam kiedyś, jak Robert pisał, że Indie nie nadają się na rower. Nie było wyjaśnione dlaczego, podejrzewam, że chodzi o ruch drogowy? Czy tak? Czy chodzi o to, że jest niebezpiecznie, czy że nie ma zabawy, bo trzeba cały czas w napięciu obserwować drogę? Jak się to ma do jazdy w Wietnamie po np. drodze nr 1, czy w Hanoi lub Sajgonie? Jak to wygląda na północy Indii, Ladakh, ale też w okolicach Bhutanu, Nepalu?

Czy Ladakh jest najciekawszy/najatrakcyjniejszy z podtybetowych obszarów Indii? Pytam o subiektywne wrażenia.

Sporo można znaleźć w sieci info o drodze Shimla-Leh, a czy ktoś może powiedzieć coś o drodze Leh-Srinagar-Jammu? Krajobrazy, nawierzchnia, ruch? Jeszcze nie szukałam nic na ten temat w sieci, ale wiem, że Robert niedługo wyjeżdża, więc próbuję skorzystać, póki jest łatwo dostępny:)

Gdzie jeszcze w tych rejonach warto pojechać, odbić od głównego szlaku na jakąś wycieczkę?

Przejrzałam forum i znalazłam info o permitach do Ladakhu. Czy dobrze rozumiem, że potrzebne są tylko na drodze do Nubra Valley? Czy gdzieś jeszcze?

Jak z dostępnością spania i jedzenia? Powinno się mieć namiot i kuchenkę, czy można się obyć?

TIA
Renata

Offline Mężczyzna Robb

  • "Ojciec Założyciel"
  • Wiadomości: 15
  • Miasto: Kraina Wygasłych Wulkanów
  • Na forum od: 04.06.2006
    • Robb Maciąg
Re: Indie
« 20 Mar 2010, 15:00 »
Cytat: "RG"
Czy chodzi o to, że jest niebezpiecznie, czy że nie ma zabawy, bo trzeba cały czas w napięciu obserwować drogę? Jak się to ma do jazdy w Wietnamie po np. drodze nr 1, czy w Hanoi lub Sajgonie? Jak to wygląda na północy Indii, Ladakh, ale też w okolicach Bhutanu, Nepalu?


to trochę nie tak :-)
ruch da się jakoś opanować.
odległości, upału i kurzu juz nie :-)

Cytat: "RG"
Czy Ladakh jest najciekawszy/najatrakcyjniejszy z podtybetowych obszarów Indii? Pytam o subiektywne wrażenia.


Rewelacja. Cisza spokój przestrzenie

Cytat: "RG"
Sporo można znaleźć w sieci info o drodze Shimla-Leh, a czy ktoś może powiedzieć coś o drodze Leh-Srinagar-Jammu? Krajobrazy, nawierzchnia, ruch?

gorsze nawierzchnie i cięższe przełącze większe [czyt. jeszcze większe] pustki :-)

Cytat: "RG"
Gdzie jeszcze w tych rejonach warto pojechać, odbić od głównego szlaku na jakąś wycieczkę?

wszędzie .. byle zdala od duzych dróg

Cytat: "RG"
Przejrzałam forum i znalazłam info o permitach do Ladakhu. Czy dobrze rozumiem, że potrzebne są tylko na drodze do Nubra Valley? Czy gdzieś jeszcze?

Jezioro Pangong i Tso

Cytat: "RG"
Jak z dostępnością spania i jedzenia? Powinno się mieć namiot i kuchenkę, czy można się obyć?

generalnie, jeżeli nie wybieracie się w góry to namiot i maszynk są  raczej zbędne.
namiot - wszedzie ktoś gdzieś mieszka :-) i odwiedza i się przyglada itp
maszynka - można ale jedzenie jest fantastyczne i przyjemnie tanie
Pozdrawiam
… why so serious ?

RG

  • Gość
Indie
« 20 Mar 2010, 15:55 »
Dzięki za odpowiedź, tylko nie jestem pewna, czy o jednym mówimy. Pytając o wycieczki "w bok", o namiot i jedzenie miałam na myśli tylko Ladakh. A że piszesz jednocześnie o dużych pustkach i dużych drogach, nie jestem pewna, czy Twoja odpowiedź dotyczy Ladakhu, czy Indii w ogóle. Czy sądzisz, że na pętli Shimla-Leh-SSrinagar-Jammu da się obyć bez namiotu? Czy można się spodziewać noclegu w miejscowości w środku gór zaznaczonej na mapie malutkim białym kółeczkiem? Chodzi mi o nocleg w hotelu/schronisku/guesthousie/homestayu, a nie o to, że jak połazimy po domach, to ktoś nas przygarnie.

I jak z ruchem na drogach Ladakhu i na drogach w Indiach w ogóle? Jak go porównujesz do drogi nr 1 w Wietnamie?

R.

Offline Mężczyzna lempi

  • Łukasz
  • Wiadomości: 77
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 08.06.2009
Re: Indie
« 22 Mar 2010, 08:19 »
Cytat: "RG"

Po pierwsze, czytałam kiedyś, jak Robert pisał, że Indie nie nadają się na rower. Nie było wyjaśnione dlaczego, podejrzewam, że chodzi o ruch drogowy? Czy tak? Czy chodzi o to, że jest niebezpiecznie, czy że nie ma zabawy, bo trzeba cały czas w napięciu obserwować drogę?


Indie zdecydowanie nadają się na rower. Choć nie da się ukryć, że jazda tam jest specyficzna. Ruch drogowy jest chaotyczny. Ale po kilku dniach idzie się przyzwyczaić. Generalnie nie można ufać nikomu i obowiązuje podstawowa zasada - auto jest większe i należy mu ustąpić.
Jeszcze wszechobecne trąbienie. Na początku wkurza, ale później ma się wrażenie, że to raczej ostrzegawczo-pozdrawiające jest :)

Cytat: "RG"

Jak to wygląda na północy Indii, Ladakh, ale też w okolicach Bhutanu, Nepalu?


Na północy w Ladakhu ruch jest dużo mniejszy. Spotykasz głównie jeepy z turystami oraz kolorowe Taty - zasada jak wyżej, duży może więcej. Natomiast moim zdaniem kierowcy są przyjaźnie nastawieni do rowerzystów.

Cytat: "RG"

Czy Ladakh jest najciekawszy/najatrakcyjniejszy z podtybetowych obszarów Indii? Pytam o subiektywne wrażenia.


Rewelacyjne miejsce. Ogromne przestrzenie, cisza i pustka. Cudowne.

Cytat: "RG"

Sporo można znaleźć w sieci info o drodze Shimla-Leh, a czy ktoś może powiedzieć coś o drodze Leh-Srinagar-Jammu? Krajobrazy, nawierzchnia, ruch?


Shimla-Leh - nawierzchnia jest w miarę OK. Jedynie przełęcze są ciężkie i pozbawione nawierzchni:
Jalori - od Ani najpierw przez długi czas asfalt, ostatnie kilometry droga kiepska i trudny podjazd. Zjazd bardzo stromy i trudny. Nawierzchnia fatalna.
Rohtang - cudny podjazd, nawierzchnia psuje się za Marrhi gdzie Himank prowadzi roboty - dużo błota, kamieni, dziur i strumyków. Na szczycie asfalt, ale tylko przez chwilę. Zjazd po wertepach.
Baralacha - podjazd rewelacyjnym nowiutkim asfaltem. Tylko miejscami go brakuje. Zjazd już dużo gorszy.
Gata Loops, Nakeela i Lachulung - Gata - asfalt, Nakeela - w miarę OK, Lachulung, tu już dziury.
Tanglang - długi i monotonny podjazd, nawierzchnia kiepska, zjazd poczatkowo po wertepach, później cudny asfalt.
Khardung - końcowe kilometry kiepskie, raczej łatwy podjazd

Leh-Srinagar - tą trasę przejechaliśmy jeepem, wiec ciężko coś więcej powiedzieć, spore fragmenty kiepskiej nawierzchni i dużo dobrego asfaltu. Zdecydowanie do pokonania rowerkiem, piękne widoczki, kilka przełęczy, wysokość mniejsza niż na Manali-Leh, co wcale nie znaczy że jest łatwiej. Dla nas najtrudniejsza była Jalori, której 3200m przy 5300m Lachalung wydaje się być łatwe. Błąd! Jest zdecydowanie ciężej.

Cytat: "RG"

Gdzie jeszcze w tych rejonach warto pojechać, odbić od głównego szlaku na jakąś wycieczkę?
Przejrzałam forum i znalazłam info o permitach do Ladakhu. Czy dobrze rozumiem, że potrzebne są tylko na drodze do Nubra Valley? Czy gdzieś jeszcze?


Nubra ponoć piękna, niestety brakło nam czasu. Pangong warte zobaczenia, droga kiepska.
Warto się wybrać na rafting. Podobało nam się bardzo, zwłaszcza kąpiel w lodowatej wodzie :)
Z Shimli polecano nam okrężną trasę przez Spiti, nie mieliśmy czasu, ale z tego co mówił Rosjanin z którym jechaliśmy kawałek to warto nadłożyć drogi.
Permity tak jak pisał robb, wyrabiasz je bez problemów w kilka godzin w Leh.

Cytat: "RG"

Jak z dostępnością spania i jedzenia? Powinno się mieć namiot i kuchenkę, czy można się obyć?


My mieliśmy namioty i kuchenkę. Jak się okazało na miejscu nie są potrzebne. Po drodze są rozstawione obozy gdzie można zjeść i przenocować.
Choć z drugiej strony, nocleg pod namiotami nad rzeką przy Gata Loops był cudny.

Cytat: "RG"

Czy można się spodziewać noclegu w miejscowości w środku gór zaznaczonej na mapie malutkim białym kółeczkiem? Chodzi mi o nocleg w hotelu/schronisku/guesthousie/homestayu, a nie o to, że jak połazimy po domach, to ktoś nas przygarnie.


Hoteli czy schronisk to tam nie za wiele. Zazwyczaj będziecie spać w dhabach - namiotach zrobionych z blachy i spadochronów :D Ma to swój niezaprzeczalny urok i klimat.
Guesthousy są w większych mieścinach, warunki rozmaite.

Pozdrawiam

Offline Mężczyzna Robb

  • "Ojciec Założyciel"
  • Wiadomości: 15
  • Miasto: Kraina Wygasłych Wulkanów
  • Na forum od: 04.06.2006
    • Robb Maciąg
Indie
« 22 Mar 2010, 10:21 »
lempi, napisał już chyba wszystko :-)
… why so serious ?

Offline Mężczyzna lempi

  • Łukasz
  • Wiadomości: 77
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 08.06.2009
Indie
« 22 Mar 2010, 11:21 »
hehe wszystkiego to nie napisałem, mógłbym spokojnie na kilka stron się rozpisać, zresztą pewno Ty też :)

O ile dobrze pamiętam to w ostatnim rowertourze jest Manali-Leh z waszego wyjazdu.
Mój opis dopiero powstaje, końca nie widać ;P

Jeszcze sporo aktualnego info można znaleźć na forum Thorn Tree i www.indiamike.com

RG

  • Gość
Indie
« 22 Mar 2010, 17:50 »
lempi, jestem pod wrażeniem. Wielkie dzięki.

Jeszcze jakie są przeciętne ceny bądź przedział cenowy takich noclegów w Ladakhu? I jak dostałeś się do samego Ladakhu? Jechałeś rowerem z większego lotniska np. Delhi, podoleciałeś samolotem gdzieś już bliżej, autobusem, pociągiem? Możesz podać kilka szczegółów? Przewoźnik, cena, kupowałeś coś wcześniej, czy dopiero załatwiałeś dojazd na miejscu?

Masz w sieci relację lub zdjęcia?

Offline Mężczyzna lempi

  • Łukasz
  • Wiadomości: 77
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 08.06.2009
Indie
« 22 Mar 2010, 22:29 »
Cytat: "RG"

Jeszcze jakie są przeciętne ceny bądź przedział cenowy takich noclegów w Ladakhu?


Nie pamiętam dokładnych cen, natomiast jest tanio, bardzo tanio. Zerkam w notatki i tak:
Manali - 200 rupii za pokój, łazienka z ciepłą wodą
Marrhi - tu uwaga! jest tam coś w rodzaju rządowego "guesthousu", w rzeczywistości straszliwa nora za kosmiczne pieniadze - 2000rupii za pokój z łazienką bez wody, tam doszło do małego nieporozumienia, koleś ledwo kaleczył po ang, inaczej w życiu byśmy tyle nie zapłacili
Sissu - 750 rupii za 4 osoby, dobre warunki, bardzo fajny guesthouse "Triveni", międzynarodowe towarzystwo dzięki czemu jest fajna atmosfera
Leh - nie pamiętam, ale bardzo tanio wyszło, a mieliśmy wielki pokój z fantastycznym widokiem na góry
Srinagar - na boathouse, jakimś megafuksem za cenę najtańszej łodzi dostaliśmy taką super-deluxe, bo naszą badziewną ktoś zajął wcześniej, klimat nie do opisania, nocleg na łodzi na jeziorze, bajka :)

Plus kilka noclegów  w przydrożnych dhabach - super sprawa i obowiązkowy punkt wyjazdu! Cena coś koło 100 rupii, moze nawet mniej, nie pamiętam dokładnie. Można zjeść i wyspać się, i herbatkę z rumem dostać, no i ten klimaaaaat :)

Cytat: "RG"

 I jak dostałeś się do samego Ladakhu? Jechałeś rowerem z większego lotniska np. Delhi, podoleciałeś samolotem gdzieś już bliżej, autobusem, pociągiem? Możesz podać kilka szczegółów? Przewoźnik, cena, kupowałeś coś wcześniej, czy dopiero załatwiałeś dojazd na miejscu?


Najpierw wynajęty jeep z Delhi do Kalki, z Kalki słynnym pociągiem do Shimli (rewelacja), z Shimli już na rowerze aż do Leh. Z Leh do Srinagaru jeepem.
Ze Srinagaru do Delhi samolotem. Do Indii British Airways Wawa-Londyn-Delhi, wtedy jeszcze rowerki brali za free.

Koszta jeepów dosyć spore, ale zależało nam na czasie no i dzieliliśmy na 4 więc do przeżycia. Pociąg to chyba koło 2 zł na łebka hehe.
Samolot rezerwowaliśmy w Manali, był DUŻO tańszy ze Srinagaru niż z Leh (ok. 160zł). No i dodatkowo dawał szansę zobaczyć choć skrawek Kaszmiru :)

Generalnie w Manali i w Leh jest od cholery biur organizujących dosłownie wszystko, kwestia połazić i znaleźć to najtańsze.

Cytat: "RG"

Masz w sieci relację lub zdjęcia?


Strona i relacja powstają, opisu gotowe dwa rozdziały dopiero, wolno mi to idzie bo czasu brak.

Jeszcze dorzucę jedno - polecam książkę o rowerkowaniu w tamtych rejonach - "HIMALAYA BY BIKE" Laury Stone, wydawnictwo Trailblazer, świetna sprawa, bardzo pomocna, dokładnie opisane trasy z ręcznie rysowanymi mapkami. Swego czasu dostałem email od autorki z podziękowaniami, że zachwalałem bodajze na Thorn Tree jej książkę :)

RG

  • Gość
Indie
« 23 Mar 2010, 00:27 »
Cytat: "lempi"

Najpierw wynajęty jeep z Delhi do Kalki, z Kalki słynnym pociągiem do Shimli (rewelacja), z Shimli już na rowerze aż do Leh. Z Leh do Srinagaru jeepem.
Ze Srinagaru do Delhi samolotem. Do Indii British Airways Wawa-Londyn-Delhi, wtedy jeszcze rowerki brali za free.

Koszta jeepów dosyć spore, ale zależało nam na czasie no i dzieliliśmy na 4 więc do przeżycia. Pociąg to chyba koło 2 zł na łebka hehe.


Czy tego jeepa do Kalki organizowaliście na miejscu, czy jeszcze z PL? Jakiego rzędu jest to kwota (a ten drugi jeep, jeśli pamiętasz)?  A pociąg z Kalki, trzeba jakoś rezerwować wcześniej, czy przychodzi się na stację i miejsca są? Rowery jadą razem, czy trzeba nadać oddzielnie? I dlaczego nie jechaliście z Delhi pociągiem, albo samolotem?

Sorry, że tak cię męczę, ale trzeba było nie wyrywać się z tak dokładną i obszerną odpowiedzią :)

Offline Mężczyzna lempi

  • Łukasz
  • Wiadomości: 77
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 08.06.2009
Indie
« 23 Mar 2010, 07:53 »
Cytat: "RG"

Czy tego jeepa do Kalki organizowaliście na miejscu, czy jeszcze z PL? Jakiego rzędu jest to kwota (a ten drugi jeep, jeśli pamiętasz)?  A pociąg z Kalki, trzeba jakoś rezerwować wcześniej, czy przychodzi się na stację i miejsca są? Rowery jadą razem, czy trzeba nadać oddzielnie? I dlaczego nie jechaliście z Delhi pociągiem, albo samolotem?



Jeepa do Kalki zorganizowali nam w hotelu w Delhi w którym się zatrzymaliśmy. Koszt chyba około 1000-1200 rupii za osobę, ale nie bierz tego za pewnik, nie pamiętam. W każdym GH czy hotelu powinni być w stanie coś zorganizować, oni nie przepuszczą żadnej okazji żeby zarobić :)

Ten drugi jeep (Leh-Srinagar) też jakoś podobnie, około 5000 rupii chyba. W Leh sporo ludzi szuka współtowarzyszy co by wspólnie wynająć pojazd i dzielić koszta. Można spróbować się podłączyć pod jakąś grupkę.

W PL nic nie organizuj, ewentualnie tylko samolot na stronie danych linii, choć czytałem gdzieś że czasem jest problem z płatnością bo mogą nie akceptować naszych kart.

Pociąg z Kalki - bilet kupiliśmy pół godziny przed odjazdem (jechaliśmy wcześnie rano), bez żadnych problemów, rowerki jechały w wagonie obok, nadaje się je w budynku dworca, ale w innym miejscu niż kasy, skierują was tam.  

Z Delhi samolotem? Ale dokąd? Do Shimli nie latają przecież, plan był żeby zacząć pedałować z Kalki/Shimli więc jeep/autobus tamże to najlepsza opcja.
Kierunek Shimla-Manali-Leh jest wg mnie dużo lepszy niż odwrotnie. Stopniowo zdobywasz wysokość i nie ma problemów z aklimatyzacją i chorobą wysokościową.
Bo uwierz mi, 5300m robi różnicę :)

RG

  • Gość
Indie
« 23 Mar 2010, 09:57 »
Cytuj
Z Delhi samolotem? Ale dokąd? Do Shimli nie latają przecież


Jest lotnisko i internet mówi, że np. Kingfisher lata. Ale widzę, że te ceny jeepów nie są jakieś straszne. Samolot raczej nie wyjdzie taniej.


Cytuj
Kierunek Shimla-Manali-Leh jest wg mnie dużo lepszy niż odwrotnie. Stopniowo zdobywasz wysokość i nie ma problemów z aklimatyzacją i chorobą wysokościową.
Bo uwierz mi, 5300m robi różnic


Wiem, że lepiej w drugą stronę, ale wiele osób zaczyna w Leh, więc nie wykluczam i takiej opcji, gdyby się okazało, że mamy za mało czasu. Tym bardziej, że pierwszym razem na wysokościach pochorowałam strasznie, a drugim razem poza zmęczeniem nic mi nie było, więc liczę, że trend się utrzyma:)


W jakim miesiącu byłeś? Padało dużo? Drogi były rozmiękłe, obsunięte?

Offline Mężczyzna marek.dembowski

  • Wiadomości: 1675
  • Miasto: Ogrodzieniec
  • Na forum od: 06.04.2007
Indie
« 23 Mar 2010, 10:19 »
Cytuj
Stopniowo zdobywasz wysokość i nie ma problemów z aklimatyzacją i chorobą wysokościową.
Bo uwierz mi, 5300m robi różnicę :)

Myślę, że akurat p. Renata coś o tym wie bo już miała okazję być z rowerem na takich wysokościach :D
Cytuj
Ja się jeszcze koniecznie muszę pochwalić, że po raz pierwszy
przejechałam z bagażem, po górach i to bez większego bólu jednego dnia
174km i wdrapałam się wysoko jak nigdy jeszcze, bo na przełęcz 5050m.

Renata
...prawie wszyscy pytają: "Ile przejechałeś?" a ja wolałbym usłyszeć np. "Co ciekawego zobaczyłeś?"... - Michał Sitarz

Offline Mężczyzna lempi

  • Łukasz
  • Wiadomości: 77
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 08.06.2009
Indie
« 23 Mar 2010, 11:02 »
Cytat: "RG"
Jest lotnisko i internet mówi, że np. Kingfisher lata. Ale widzę, że te ceny jeepów nie są jakieś straszne. Samolot raczej nie wyjdzie taniej.


O kurde, to nawet nie wiedziałem, gdzie oni tam lotnisko upchnęli to ja nie wiem :)


Cytat: "RG"

W jakim miesiącu byłeś? Padało dużo? Drogi były rozmiękłe, obsunięte?


Wylecieliśmy z Polski z końcem sierpnia, powrót końcem września. Pogoda generalnie była bardzo OK.
W Delhi ogromny upał, Kalka i Shimla OK, pierwszy deszcz nas złapał w Manali, straciliśmy cały dzień.
Później zrąbało się przed Sissu i Baralachą - deszcz i śnieg, zasypało przełęcz i zamknęli drogę, kolejny dzień w plecy. Jeszcze przed Sissu utknęliśmy na kilka godzin gdy obsunęła się ziemia i zablokowało drogę. Później deszczu już nie widzieliśmy o ile dobrze pamiętam.
Na przełęczach było zimno, w nocy przymrozki.

Drogi, poza tym, że "momentami" dziurawe były OK

Cytat: "marek.dembowski"

Myślę, że akurat p. Renata coś o tym wie bo już miała okazję być z rowerem na takich wysokościach :D


Tego nie wiedziałem, ale to super, nie powinno być problemu w takim razie, choć to ponoć nie ma reguły. Ja byłem pierwszy raz na takiej wysokości i o dziwo zero problemów.

RG

  • Gość
Indie
« 23 Mar 2010, 18:21 »
Wielkie dzięki za wyczerpujące i przydatne info. Jak jeszcze mi się coś przypomni, to się zgłoszę:)

R.

Tagi: indie azja 
 









Organizujemy










Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum