mi jest bliżej do tej klasycznej, staromodnej turystyki i korzystania ze szlaków, niż z budowania setek kilometrów nudnych astaltowych dróg rowerowych [...]. Moim zdaniem dobrze wytyczony szlak rowerowy zdecydowanie wygrywa z wybudowanymi trasami rowerowymi. [...] Moim zdaniem problemem nie jest brak infrastruktury, tylko wygodnictwo ludzi [...]. Nie brakuje u nas dróg i tras które są piękne, a przy tym bezpiecznie.
Też uważam, że sztuczna infrastruktura rowerowa jest nudna, jak przysłowiowe flaki z olejem. Te wszystkie szlaki "zwiniętych torów", GV, itp. Ciągnące się po horyzont asfalty, często opalikowane, obudowane miejscami postoju, tabliczkami, itp. Ale mimo to ściągają masy ludzi, całe rodziny, itp. Bo są wyznaczone, znane, popularne, "bezpieczne". Bo nie wymagają myślenia. Bo pozwalają pozostać w strefie komfortu. No to ludzie tam jadą. Nawet nie mają pojęcia gdzie są, co jest obok, jak piękne i wyjątkowe miejsca omijają.
Obejrzałem sobie velomałopolska i nawet tam idą na łatwiznę - zamiast budować mosty nad ujściami do Wisły to... [...]
Zgodnie z przepisami to po wielu szlakach rowerowych PTTK nie można jeździć rowerem, gdyż biegną chodnikami.
DDR są często tak budowane lub są w takim stanie (klawiszujące płyty chodnikowe), że nie da się na nich jeździć szosowymi rowerami, a z drugiej strony ich budowanie wzdłuż dróg powoduje, że na szosowy nie można jechać po drodze.
A nie mam pewności, czy cała Wisła została zmodernizowana, pewnie mimo dwóch wielkich powodzi nie...
Co do skuteczności wydzielania pasa dla rowerzystów za pomocą malowania linii na asfalcie. Takie rozwiązanie próbowano w wielu miejscach w Warszawie i takie miejsca zamieniają się w parkingi dla blachosmrodów.
A jak ze spaniem na dziko za zachodnią granicą? Jak ze spontanicznością?Jak dzieci były mały to pare razy byliśmy w Austrii/w Czechach, bardzo mi się wtedy to podobało, ale teraz jak dzieci są wieksze to często rozbijamy się gdzie popadnie, jest ładne jeziorko, to zostajemy na noc nawet po godzinie jazdy. Zresztą na kempingach to się trzeba zachować :-) No i mnie strasznie męczy ta konieczność dojechania gdzieś konkretnego dnia.
I jak tam z tłumem na drogach dla rowerów? Nie ma problemów z mijaniem się, z jazdą parami?Ja uważam, że samochody jak samochody, ale kultura na trasach rowerowych u nas jest tragiczna. My przetaliśmy zupełnie jeżdzić z dziecmi WTRką, bo nie było wyjazdu, żeby któryś nie dostał wiązanki od pana w lajkrze (a raz zdarzył się i kop w oponę). Nie ma opcji jechania obok siebie. Takie wycieczki to dla moich dzieci nie atrakcja, bo oni sobie chcą pogadać, a nie uważać cały czas.Jakoś z sachomodami jest łatwiej, bo przynajmniej te jadące z naprzeciwka nie spychają:-)