Przede wszystkim - brakuje surowców. To dotyczy i rowerów, i budownictwa, i samochodówki, i AGD. Huty stanęły na przerwy remontowe na początku korony, a popyt wzrósł nieoczekiwanie dla wszystkich (tanie kredyty powiększyły dostępność, niskie stopy czynią oszczędzanie trudniejszym, a widmo inflacji też skłania do zakupów). A jak już ceny wystrzeliły, no to po co je psuć nadmierną produkcją?