Tak mi się przypomniało... robiliśmy Zimowy Szwung, w grudniową noc ub roku. Na krótszym dystansie Edyta ciągnęła całą stawkę po wertepach i dopiero po wyjeździe do cywilizacji dwie osoby jej odjechały. Ona jechała na mtb, zwycięzca (zresztą sam przyznał, że gravel dał mu tę przewagę) i jego kolega z drugiej pozycji - na gravelach.