Chce taką lampkę, do której wsadzę baterie, zamontuję na kierownicę, wcisnę guzik i będzie świeciła. Nic więcej ponad to, żadnej przesłony nie mam ambicji robić, podobnie jak cokolwiek programować
Także, eee, miękkie naciśnięcie, twarde naciśniecie - odpadają
Klasyczne rozwiązanie rowerowe - to zmiana trybów normalnym kliknięciem, a włączanie i wyłączanie lampki przez dłuższe przytrzymanie guzika 1-2sek. Tak jest właśnie w Fenixie,
Nie mam tej lampki, ale z tego co wiem to modele 10 i 20 są zasilane różnymi napięciami.Pakiet do 20 jest skonfigurowany jako 2S czyli daje napięcie 4,8V a pakiet do 10 daje napięcie 7,6V.
do tego jeszcze łatwo przełączając tryby wejść w tryb programowania.
Ale wyciśniesz tyle co dają specyfikacje. A jeśli nie potrzebujesz więcej niż 300 lumenów (a na szosie bardzo rzadko więcej potrzeba, a o lampce na szosę jest mowa) - to co Ci po tych mocnych trybach? Na długich całonocnych trasach i tak nie mają zastosowania, bo trzeba by wozić worek baterii i ogniw. A łatwość dostępu i cena (która dla Ola jak sam pisał jest ważna) jednak jest po stronie AA.
Więc czy ich używamy czy nie zależy od nas i naszego podejścia do tej kwestii. Osobiście uważam, ze lampa którą mogę oślepić kierowcę - to tylko zysk. Z niewyłączaniem długich świateł (a to oślepia niepomiernie bardziej niż latarka) spotykałem się wiele razy, a jak się takiemu chamskiemu kierowcy odpali pełną moc lampki prosto na niego to zaraz je wyłączy. A lampka na trybach używanych do zwykłej jazdy kierowcy już nie oślepi.